Przejdź do treści

Keltura – reboot

  • przez

Reboot i recast. Przynajmniej mentalny.

Początki Keltury sięgają 2018 roku i już wtedy rzuciłem się z motyką na słońce. Z moim słomianym zapałem ciężko jest wygrać i bez wątpienia nie udało mi się to wtedy. Miałem jeszcze jedno podejście w okolicach roku 2019, kiedy to planowałem wrócić na białym rumaku i odgrzebać ten projekt.Po drodze było jeszcze kilka nieśmiałych prób, ale wszystkie rozbijały się z tego samego powodu.

Moim ówczesnym, jak i późniejszym problemem było to, że miałem więcej świetnych pomysłów niż sił i motywacji na ich realizację. Projekt więc leżał. A jak coś tak leży i leży, to z czasem zaczyna porastać mchem i paprocią i się z czasem można o to potknąć i sobie o tym przypomnieć.

Dzisiaj niczego nie obiecuję, z niczym nie wracam i niczego nie ogłaszam. Tak chyba będzie najbezpieczniej, bo po co później mieć jakieś wyrzuty sumienia.

To co jednak mogę powiedzieć to to, że za bardzo jaram się Marvelkiem, wszystkimi jego nowymi filmami i innymi produkcjami, żebym tak po prostu kisił to w sobie. Musimy o tym pogadać, gdzieś musi być ujście moich pomysłów, uwag i ocen, no a gdzie jak nie w internecie. Głównymi kategoriami na górze się nie sugeruj, bo zostaną zmienione jak już dojdę do porozumienia sam ze sobą.

Spodziewaj się więc niczego, ale jeśli już czegoś, to najwięcej właśnie Marvela. Tak mi dopomóż Stan Lee wszechmogący.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *